piątek, 24 lutego 2017

Ulubieńcy ostatnich miesięcy

 Witajcie! Wraz z reaktywacją bloga, postanowiłam powrócić do "ulubieńców". Nie wiem czy będą co miesiąc, bo zazwyczaj w ciągu tych 30 dni nagle nie zmienia się to jaki serial oglądam lub jakich kosmetyków używam. Dzisiaj postanowiłam przedstawić Wam co czytałam, oglądałam, słuchałam podczas mojej nieobecności na blogu.

1.Książka


 W nowej klasie spotkałam wiele ludzi z  bardzo ciekawymi osobowościami i jedną z nich była dziewczyna, która jest molem książkowym. Dopóki się na mnie nie obraziła (nie wiem o co chodzi, bo ja nic złego jej nie zrobiłam) pożyczałyśmy sobie na zmianę masę książek i jednymi z nich była seria "Dziesięć płytkich oddechów" K. A. Tucker. Wszystkie części bardzo mnie wciągnęły- to jak w każdej z nich rozwija się akcja, sploty wydarzeń i do tego to jak spójne są wszystkie części. Dawno nie czytałam tak dobrej młodzieżówki.

2.Film/serial


 W ciągu tego pół roku obejrzałam wiele filmów, na wielu byłam w kinie, ale żaden nie zachwycił mnie tak bardzo by zasłużyć na tytuł ulubieńca. Z braku czasu obejrzałam tylko jeden serial i był to SKAM. Z reguły nie lubię seriali o tematyce "problemów nastolatków", ale ten mnie bardzo zaciekawił. Ledwo przebrnęłam przez 1 sezon, ale warto było bo 2 i 3 bardzo się wciągnęłam. Nie mogę się już doczekać 4 sezonu (chciałabym się już dowiedzieć o kim będzie). 

3.Kosmetyk

 Na pewno moimi ulubieńcami są kosmetyki z mojego poprzedniego posta. Do pielęgnacji twarzy używałam produktów z ziaji z serii liście manuka- pasty do głębokiego oczyszczania, toniku i kremu na dzień. Pierwszego produktu używam 2 razy w tygodniu, dobrze oczyszcza i nie podrażnia. Krem jest idealną bazą pod makijaż oraz fajnie nawilża. Tonik niestety nie zwęża porów, ale świetnie odświeża, szybko się wchłania. Zauważyłam, że po tym jak zaczęłam używać kosmetyków z tej serii zmniejszyły mi się problemy ze skórą. 

4.Muzyka
♥Cała płyta Twenty One Pilots "Blurryface"


♥Piosenka, którą słucham już ponad miesiąc i przypomina mi o cudownie spędzonym sylwestrze. Sub Pielea Mea Carla's Dreams
♥Rae Sremmurd - Black Beatles ft. Gucci Mane 

 Wiem, że nie ma tu nie których kategorii, ale jedyną aplikacją, której używałam był Snapchat, o którym pisałam już dawno i tak naprawdę jest moim ulubieńcem od ponad roku, a na granie w gry nie mam czasu.
Trzymajcie się ciepło!

sobota, 18 lutego 2017

My everyday makeup routine


Makijaż stał się moją rutyną dokładnie rok temu. W tym czasie bardzo się zmienił- na początku sam BB krem, później powoli kosmetyków zaczęło przybywać. Teraz jest już bardziej rozbudowany i postanowiłam Wam Go przedstawić. Malować się dopiero uczę, więc jeżeli coś zrobię źle możecie mi o tym napisać (za wszystkie rady z góry dziękuję).



  Zgodnie z regułą suche na mokre pierwszym produktem jaki nakładam jest korektor z Bell, który używam pod oczy. Wcześniej używałam Camouflage z Catrice, ale według mnie był trochę za suchy i czasem się zbierał, więc zamieniłam go na ten lekki kosmetyk, który świetnie zakrywa cienie. Korektora z Catrice używam na niedoskonałości. Na to nakładam puder mineralny z Gosha-lekko kryje, dobrze matuje i co najważniejsze nie zapycha porów.


 Kolejnym, najważniejszym dla mnie, elementem są brwi, które wypełniam konturówką w żelu z Inglota. Nie lubiłam używać cieni i kredki, dlatego zdecydowałam się wypróbować ten produkt. Bardzo go polubiłam. Najczęściej jasnobrązowe cienie były rude, a cień o ton ciemniejszy był dla mnie za ciemny, a ten kolor jest idealny. Do tego lubię jego konsystencje i to, że utrzymuje się cały dzień. Czasem do brwi używam też modelujący tusz do brwi z Inglota, który długo utrzymuje włoski na miejscu. Lubię w nim małą szczoteczkę, którą dobrze rozprowadza się produkt.


 Do makijażu oczu używam jedynie tuszu do rzęs z Maybelline Lash Sensational. Mam do niego mieszane uczucia. Kiedy używałam go po raz pierwszy (po prawej) był świetny- nie sklejał mi rzęs, wydłużaj je. Jednak przy kolejnych opakowaniach zawiodłam się na nim, ponieważ bardzo skleja mi rzęsy.


 Na usta  nakładam balsamu nawilżającego z Yves Rocher, który nawilża na długo, a do tego ma cudowny zapach. Coraz częściej używam też bronzera z kontigo Moia Sun Explosion. Nie jest on bardzo na pigmentowany, ale dla mnie to dobrze, ponieważ mocnymi bronzerami potrafię zrobić sobie jedynie plamy. Według mnie ten bronzer jest dobry na początki z makijażem.

 W ten sposób dotarliśmy do końca.
 Powoli wracam do żywych, ale o tym co się działo przez ten okres kiedy mnie nie było napiszę w następnym poście.
Buziaki ♥